Wyględów 2025 – Śladami prababki Antoniny i dzieciństwa babci Charlotte
Badania rodzinne są osobną częścią Herbarium, bo zielarska pasja łączy się tu z pamięcią kobiet, krajobrazem, edukacją, migracją i historiami miejsc, które zwykle nie trafiają do oficjalnych archiwów.
wyprawa badawcza
Krajobraz pamięci
Latem 2025 roku odbyłam podróż badawczą do Wyględowa koło Jawora Soleckiego – miejsca, z którego pochodziła moja prababka Antonina i z którym związane było dzieciństwo mojej babci Bogusi Charlotte.
Nie była to wyłącznie wyprawa genealogiczna. Była próbą odnalezienia krajobrazu pamięci – przestrzeni, w której historia rodziny nadal jest obecna w drogach, polach, roślinach i ludzkich wspomnieniach. W tej podróży towarzyszyła mi przyjaciółka, dzięki której zdecydowałam się wreszcie zrealizować to długo odkładane spotkanie z miejscem pochodzenia mojej rodziny.
Już przy wjeździe do Wyględowa przywitały nas bociany, jakby zapowiadając powrót do rodzinnego świata. Bardzo szybko okazało się, że pamięć o rodzinie wciąż tu żyje. Niemal od razu usłyszałam: „to kuzyn jedzie traktorem”, „tam mieszkał dalszy wujek, który prowadził przetwórnię owoców”. Zostałam przyjęta z niezwykłą serdecznością i otwartością, jak osoba wracająca po latach do własnego domu.
Droga do Jawora Soleckiego
Najważniejszym celem tej podróży było przejście pieszo drogą prowadzącą z Wyględowa do Jawora Soleckiego. To właśnie tą drogą każdego dnia chodziła do szkoły moja babcia. Po latach nazywała ją swoimi „uniwersytetami”, nawiązując do autobiograficznej książki Maksyma Gorkiego Moje uniwersytety. Nie chodziło jedynie o drogę do szkoły, lecz o miejsce, w którym kształtowała się jej wyobraźnia, wytrwałość i pragnienie wiedzy.
Mimo niezwykle trudnych warunków życia była znakomitą uczennicą. Podczas codziennych obowiązków uczyła się i czytała książki, dzięki czemu przeskoczyła dwie klasy i otrzymała możliwość dalszej nauki w gimnazjum w Warszawie.
Historia rodziny
Prababka Antonina urodziła się w Wyględowie. W młodości wyjechała na roboty rolne w okolice dzisiejszego Choszczna, gdzie poznała mojego pradziadka Wojciecha. Tam przyszła na świat ich córka – moja babcia Bogusia, Charlotte.
Rodzina chciała wyjechać do Kanady, ale przed wyjazdem w daleki świat pojechali wziąć ślub w Polsce i w Wyględowie zastał ich wielki kryzys gospodarczy, podczas którego zmagali się z biedą, głodem i nieustanną niepewnością jutra. Pradziadek Wojciech przez cały ten czas szukał sposobu, by wydostać rodzinę z tej sytuacji.
Latem 1939 roku, na kilka tygodni przed wybuchem II wojny światowej, rodzina przeniosła się do Świdra pod Otwockiem. Tam przeżyli okupację. Po zakończeniu wojny, w sierpniu 1945 roku, wrócili na Pomorze Zachodnie – do regionu, z którym wcześniej związane były ich losy i gdzie poznali się moi pradziadkowie. To właśnie tutaj później urodziła się moja mama, a następnie również ja.
Zielnik pamięci
Podróż miała również wymiar botaniczny. Idąc drogą mojej babci, zebrałam rumianek i krwawnik – rośliny rosnące na tych samych poboczach, które ona codziennie mijała jako dziecko. Podczas pobytu w Świdrze zebrałam również pokrzywę.
Z zebranych roślin przygotowałam naturalne barwniki roślinne. W sierpniu 2025 roku wykorzystałam je podczas Letniego Instytutu Artycypacji 2025, gdzie stały się częścią kolejnych warsztatów artystycznych. Dzięki nim powstało symboliczne połączenie dwóch krajobrazów i dwóch historii: Wyględowa i Świdra z Pomorzem Zachodnim – miejsc, które wyznaczają drogę mojej rodziny od pokolenia pradziadków aż po moje własne życie.
Rośliny stały się nośnikami pamięci, łącząc historię rodzinną, etnobotanikę oraz praktykę artystyczną w jeden ciągły projekt badawczy.
